Podsumowanie: ubezpieczenie all risks to nie masło ekstra
Nazwa ubezpieczenie „all risks” jest stosowana w praktyce od lat i ma ugruntowane znaczenie. Odnosi się ono do konstrukcji zakresu ochrony ubezpieczeniowej (ubezpieczeniem objęte są ryzyka, które nie zostały wyraźnie wyłączone z zakresu). Dlatego sądzę, że aby nazwa ubezpieczenia all risks była nieadekwatna i wprowadzająca konsumenta w błąd, produkt ubezpieczeniowy musiałby nie opierać się o tę konstrukcję a być skonstruowany, jak ubezpieczenie ryzyk nazwanych. W tym zakresie można zgodzić się zatem z wnioskami kolumbijskiego organu nadzoru.
Trudno natomiast stawiać ubezpieczycielom zarzut wprowadzenia konsumenta w błąd poprzez stosowanie nazwy „ubezpieczenie all risks”, kiedy nie istnieje żaden wiążący prawnie standard mówiący, co musi znajdować się w „opakowaniu” z tak nazwanym produktem. W przeciwieństwie do producentów masła ekstra, w ramach konstrukcji all risks ubezpieczyciele mają bowiem swobodę kształtowania zakresu ochrony ubezpieczeniowej. Nie są związani żadnymi „normami zawartości ryzyka w ubezpieczeniu”. Dlatego mogą stosować szerszy lub węższy katalog wyłączeń. Żaden przepis ani wytyczna nie mówią, że konkretne ryzyko (np. powodziowe) zawsze musi być objęte ubezpieczeniem all risks, aby mogło się tak nazywać. Przeciętny konsument nie może zatem oczekiwać, że ubezpieczenie all risks będzie zawierać określony zakres ochrony.
Artykuł został opublikowany w ramach cyklu "Zrównoważone ubezpieczenia" 27 marca 2025 r. w Dzienniku Ubezpieczeniowym.
Można powiedzieć, że Prezes UOKiK wszczynając postępowania wyjaśniające idzie śladem … kolumbijskiego organu nadzoru finansowego. Organ ten w styczniu bieżącego roku wszczął postępowanie przeciwko tamtejszemu ubezpieczycielowi w związku z oferowaniem ubezpieczenia all risks, które jego zdaniem było ubezpieczeniem ryzyk nazwanych. Ubezpieczyciel tłumaczył się tym, że na rynku stosowane są analogiczne praktyki, do których organ nadzoru zastrzeżeń nie miał.
Przykład regulacji nazewnictwa produktów: wytyczne ESMA dot. nazw związanych ze zrównoważonym rozwojem
Wytyczne dotyczące nazewnictwa produktów pojawiły się na powiązanym z ubezpieczeniami rynku inwestycyjnym w odniesieniu do nazw związanych ze zrównoważonym rozwojem. ESMA (Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych) uznał, że: „Nazwa funduszu jest narzędziem do przekazywania informacji o funduszu inwestorom i ważnym narzędziem marketingowym dla funduszu. Nazwa funduszu jest zazwyczaj pierwszym atrybutem, który widzą inwestorzy, i chociaż oczekuje się, że inwestorzy będą patrzeć na informacje poza samą nazwą i dokładnie sprawdzać dokumentację funduszu, nazwa może mieć znaczący wpływ na ich decyzje inwestycyjne.”
W związku z tym ESMA wydał szczegółowe wytyczne dotyczące stosowania w nazwach funduszy terminów związanych z ESG. W dużym uproszczeniu, zgodnie z wytycznymi ESMA, aby fundusz mógł korzystać z terminów „zielony”, „ESG”, czy „zrównoważony”, musi inwestować określony % środków we wskazane przez ESMA rodzaje aktywów, które są spójne z nazwą funduszu (zob. więcej: Czy wytyczne ESMA doprowadzą do odpływu „zielonych” funduszy z UFK?).
„(All)riskwashing” w Kolumbii
Można powiedzieć, że Prezes UOKiK wszczynając postępowania wyjaśniające idzie śladem … kolumbijskiego organu nadzoru finansowego. Organ ten w styczniu bieżącego roku wszczął postępowanie przeciwko tamtejszemu ubezpieczycielowi w związku z oferowaniem ubezpieczenia all risks, które jego zdaniem było ubezpieczeniem ryzyk nazwanych. Ubezpieczyciel tłumaczył się tym, że na rynku stosowane są analogiczne praktyki, do których organ nadzoru zastrzeżeń nie miał.
Kolumbijski organ nadzoru ostatecznie wskazał, że:
ubezpieczyciel jako instytucja finansowa ma szczególny obowiązek należytej staranności i transparentności wobec klientów. Ubezpieczyciele mają aktywnie dążyć do ograniczenia asymetrii informacyjnej między stronami;
praktyka rynkowa stosowana również przez inne podmioty nie wyłącza odpowiedzialności konkretnego ubezpieczyciela;
pomimo braku legalnej definicji produktu all risks zgodnie z ogólnie przyjętym rozumieniem obejmuje on kompleksową ochronę ubezpieczeniową od wszystkich ryzyk poza tymi, które zostały wyraźnie wyłączone w umowie. Jeśli konstrukcja produktu polega na ubezpieczeniu ryzyk nazwanych a nazywa się on all risks, to konsument może oczekiwać szerszej ochrony;
nazwa produktu musi być spójna z zakresem ochrony, jaki on pokrywa. Choć ubezpieczyciele mają pewną dowolność jeśli chodzi o marketing produktów i nazw, to nie mogą korzystać z nazewnictwa, która jest niezgodne z zakresem produktu.
Jeden z bardziej znanych przykładów dotyczących stosowania wprowadzającej w błąd nazwy produktu to postępowanie dotyczące masła ekstra. Producent oznaczał jako masło ekstra produkty, które zawierały mniej niż 80% tłuszczu. Prezes UOKiK stwierdził, że praktyką naruszającą zbiorowe interesy konsumentów oraz nieuczciwą praktyką rynkową z art. 5 ust. 1 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym jest użycie nawy handlowej „masło” pomimo niespełnienia przez produkty wymogów stawianych masłu jako przetworowi mlecznemu (zob. decyzja nr RBG – 46/2014).
Przykład nazwy wprowadzającej w błąd: masło ekstra
Na rynku ubezpieczeń postępowanie wyjaśniające wszczęte przez Prezesa UOKiK to pierwszy przypadek badania nazwy produktu z punktu widzenia regulacji konsumenckich. Natomiast w innych sektorach podobne postępowania już się zdarzały.
Jeden z bardziej znanych przykładów to postępowanie dotyczące masła ekstra. Producent oznaczał jako masło ekstra produkty, które zawierały mniej niż 80% tłuszczu. Prezes UOKiK stwierdził, że praktyką naruszającą zbiorowe interesy konsumentów oraz nieuczciwą praktyką rynkową z art. 5 ust. 1 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym jest użycie nawy handlowej „masło” pomimo niespełnienia przez produkty wymogów stawianych masłu jako przetworowi mlecznemu (zob. decyzja nr RBG – 46/2014). W decyzji tej wskazano m.in: „Przeciętny konsument nie jest w stanie, w momencie dokonywania wyboru, który spośród dostępnych produktów oznaczonych jako masło nabyć, ocenić prawdziwość deklaracji producenta zamieszczonych na opakowaniu (dotyczy to samej nazwy „masło”, jak również poziomu zawartości tłuszczu i składu produktu).”
Nazwa produktu a regulacje ubezpieczeniowe
Z punktu widzenia przepisów ubezpieczeniowych wszystkie informacje, w tym informacje o charakterze reklamowym i marketingowym, kierowane przez dystrybutora do klienta muszą być jasne, rzetelne i niewprowadzające w błąd (art. 7 ust. 3 pkt 1 ustawy o dystrybucji ubezpieczeń). Dyrektywa ta niewątpliwie odnosi się także do nazw produktów, która również może być uznawane za element marketingowy.
Dla formułowania nazwy nie bez znaczenia powinien być także proces tworzenia i zarządzania produktem uregulowany w ustawie o dystrybucji ubezpieczeń oraz rozporządzeniu 2017/2358 (np. zgodnie z art. 4 ust. 3 lit. a rozporządzenia 2017/2358 w procesie zatwierdzania produktu należy zapewnić, aby jego konstrukcja nie wywierała negatywnego wpływu na klientów i zapobiegała szkodom dla klienta). Brak jest natomiast jakichkolwiek szczegółowych wytycznych bezpośrednio odnoszących się do sposobu formułowania nazw produktów ubezpieczeniowych.
prawo i zrównoważony rozwój dla ubezpieczeń
Zanim na rynku pojawiły się pierwsze zarzuty o greenwashing, Prezes UOKiK postanowił zająć się „(all)riskwashingiem”. 24 marca 2025 r. organ ten poinformował bowiem o wszczęciu postępowań wyjaśniających dotyczących ubezpieczeń all risks i wskazał m.in., że nazwa tego ubezpieczenia „może być myląca dla konsumenta, ponieważ – wbrew sugestii zawartej w nazwie – polisa nie obejmuje wszystkich możliwych ryzyk”.
Masz pytania dotyczące tematu artykułu? Napisz do mnie!
Nazewnictwo majątkowych produktów ubezpieczeniowych do niedawna nie było przedmiotem większych kontrowersji prawnych. Zapewne dlatego, że nazwy są tu często standardowe i raczej ograniczają się do informacji, czego dotyczy ubezpieczenie (np. „ubezpieczenie OC w życiu prywatnym”). Ostatnio temat stał się nieco bardziej popularny w kontekście regulacji ESG i problematyki odpowiedzialności za greenwashing (np. za użycie w nazwie „zielone ubezpieczenie”, bez dowodów na to, że produkt może pozytywnie wpływać na środowisko), o której wielokrotnie pisałem w „Zrównoważonych ubezpieczeniach”.
Zanim jednak pojawiły się pierwsze zarzuty o greenwashing, Prezes UOKiK postanowił zająć się „(all)riskwashingiem”. 24 marca 2025 r. organ ten poinformował bowiem o wszczęciu postępowań wyjaśniających dotyczących ubezpieczeń all risks i wskazał m.in., że nazwa tego ubezpieczenia „może być myląca dla konsumenta, ponieważ – wbrew sugestii zawartej w nazwie – polisa nie obejmuje wszystkich możliwych ryzyk”. Co ciekawe, podobne zarzuty dotyczące ubezpieczeń all risks w tym roku pojawiły się … w Kolumbii.
Nazwa produktu a wprowadzenie konsumenta w błąd
Prawo zasadniczo nie narzuca zakładom ubezpieczeń tego, jak mają nazywać swoje produkty. Jednakże stosownie określonej nazwy ubezpieczenia może być oceniane z punktu widzenia regulacji konsumenckich. Potencjalnie nazewnictwo produktu nieadekwatne do jego zawartości może być uznane za działanie wprowadzające w błąd (art. 5 ust. 1 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym) lub jako praktyka naruszająca zbiorowe interesy konsumentów (art. 24 ust. 1 i 2 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów).
Ten kierunek bada Prezes UOKiK, który w komunikacie wskazał: „Wątpliwości może budzić to, czy określenie „all risks” nie jest stosowane jako chwyt marketingowy, który sugeruje pełną ochronę, podczas gdy w rzeczywistości lista wyłączeń może zdecydowanie ograniczać zakres odpowiedzialności ubezpieczyciela. Problem pojawia się, gdy zakres tych wyłączeń jest zbyt szeroki lub nieprecyzyjny, a określenia zbyt ogólnikowe lub trudne do zinterpretowania przez konsumenta” (zob. więcej na temat regulacji konsumenckich: „5 regulacji dotyczących greenwashingu, które trzeba znać”).